-Witaj Bartek! Może na początek przedstaw się w kilku zdaniach milionom internautów,którzy będą czytać ten wywiad.
-Witam również. King DuBear prosto z Ostródy, reprezentant ziemi mazurskiej, Roots Fayah Inna Heavyweight Style melduje się na rozkaz. Witam zarówno Ciebie jak i wszystkich spośród tych milionów internautów (śmiech). Dzięki za zaproszenie do wywiadu i proszę o wyrozumiałość, bo wywiad od strony przepytywanego jest dla mnie nowością.
-Skoro już Cię znamy i wiemy z kim mamy do czynienia, to gładko możemy przejść do pytania, które dotyczy Twojej działalności jako King DuBear. Opowiedz nam pokrótce o
historii tego projektu?
-Spodziewałem się tego pytania, nawet próbowałem sobie ułożyć jakąś sensowną odpowiedź jednak nie jest to takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Nie mniej, działalność King DuBear`a rozpoczęła się stosunkowo niedawno. Ciężko nawet wskazać konkretną datę, bo wszystko postępowało stopniowo
i podążało swoją własną drogą. Nie było to też tak, że z dnia na dzień postanowiłem "dobra, robię projekt, który będzie wyglądał, tak, tak i tak..". Muzyka jako taka jest mi bliska od dawna, (strasznie nie lubię gdy coś brzmi tak sztampowo i patetycznie no ale cóż...) żartuje zawsze,
że moja "kariera" rozpoczęła się w momencie odkrycia mnie przez Panią prowadzącą zajęcia z rytmiki w szkole podstawowej (śmiech). Jakiś czas później zabrałem się za muzykę doświadczalnie. Wiadomo- jakaś pierwsza gitara, fascynacje muzyczne itp. Po pewnym czasie, nie pamiętam
już nawet jak dokładnie się to stało, strasznie rozkochałem się w bębnach. W taki sposób z kilkoma kumplami (nawet kilka koleżanek było (śmiech)) zmontowaliśmy pierwszy skład. Kupiłem wtedy pierwszą perkusje od miejscowego "upadłego bigbitowca"za jakieś kosmiczne 300zł w ratach
i strasznie podjarany całą sytuacją totalnie wciągnąłem
się w robienie muzyki. No ale wiadomo, często w takich składach zdarzają się jakieś zgrzyty, szczególnie gdy jest się zmuszonym do współpracy z jedynymi dostępnymi na tę chwile muzykami (gitarzysta metalowiec, basista punkowiec itp. itd. (śmiech)). Myślę jednak, że to rozstanie wyszło mi na dobre. Takim bowiem sposobem po pewnym, dłuższym czasie postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce, nie będąc zależnym od kogokolwiek, doświadczalnie spróbować swoich sił w dubie. Tak właśnie narodził się King DuBear.
-Styl Kinga DuBear'a scharakteryzowałeś jako ROOTS FAYAH INNA HEAVYWEIGHT STYLE. Jakie czynniki zawierać musi Twoja muzyka, aby mieścić się w ramach tego szyldu?
Czego może oczekiwać potencjalny słuchacz po takim
właśnie stylu?
-Trudno wymienić jakieś konkretne cechy które składały
by się na ten styl. Określenie to wymyśliłem kiedyś, potrzebując krótkiego uzupełniania pseudonimu. Łączy to moje upodobania. Jestem bowiem wielkim pasjonatem ciężkich brytyjskich dubów w stylu King Earthquake`a czy King Alpha, którzy jak burza podbijają scenę właśnie takimi produkcjami. Mimo, takich bezkompromisowych umiłowań, wciąż i przede wszystkim jestem skończonym rootsowcem. Roots
to te źródło, o którym nie powinno się zapominać. Może
się wydawać, że te ciężkie "dubowe walce" Errola czy Ras Josepha niewiele mają wspólnego z roots, jednak właśnie
z tych korzeni się wywodzą. Staram się się więc robić tę pełną energii muzykę, ciężką i bezkompromisową, lecz wciąż kontynuującą tę rootsową wibrację, na której mi bardzo zależy. Stąd właśnie określenie Roots Fayah Inna Heavyweight style...
-Szerszej publiczności dałeś się poznać za sprawą numeru Power Of Almighty,który znalazł się na długo wyczekiwanej, trzeciej części kompilacji DUB OUT OF POLAND. Czy jej
wydawcy szybko przekonali się do Twojej twórczości, a
może musiałeś użyć jakiegoś "podstępu", aby Twój numer trafił na kompilację?Jaka jest Twoja opinia dotycząca tego
wydawnictwa i jego poziomu muzycznego?
-Zgadza się. Muszę przyznać na początku, że to, że znalazłem się na tej składance było dla mnie totalnym szokiem. Nie będę udawał. Pamiętam, że rekrutacja na płytę rozpoczęła się w sumie jakoś niedługo po tym jak zacząłem robić pierwsze numery. Pamiętam, że pomyślałem wtedy, że było by świetnie dostać się na taką składankę. Wysłałem więc kilka numerów, ale z podejściem "a co tam, na pewno się jeszcze nie dostanę ale nic mnie nie kosztuje spróbować". Musisz więc sobie wyobrazić jakie było moje zaskoczenie gdy otrzymałem maila od Yamy z informacją, że biorą mój kawałek. Tak więc żadnych podstępów nie było, myślę, że nawet by nie przeszły (śmiech). Jeśli chodzi o moją opinię o składance to oczywiście jest jak najbardziej pozytywna. To genialna sprawa śledzić rozwój polskiego
dubu w kolejnych częściach składanki. DOOP jest też wielką szansą na zaistnienie dla młodych producentów i muzyków. Jeśli chodzi o poziom muzyczny to myślę, że my Polacy nie mamy się czego wstydzić. Plusem płyty jest także to, że jest zróżnicowana. Wśród takich postaci jak MakaRon, Kadubra czy Studio As One, pojawiły się nowe postaci na rynku i dzięki temu Yama z ekipą, za każdym razem wpuszczają nieco "świeżej krwi" na dubową scenę, za co
im też osobiście dziękuję.
-Netlabel Paproota niedawno uraczył nas Twoją EP'ką "FROM THE BEAR`S DEN-CHAPTER ONE". Jako jej twórca, a zarazem znawca gatunku, powiedz co jest jej największym atutem, a co minusem? Dlaczego potencjalny słuchacz powinien się właśnie zainteresować Twoimi nagraniami?
-Bardzo trudne pytanie. Generalnie samemu twórcy trudno oceniać swoją pracę... ?Twórcy?... Zbyt podniośle to brzmi, twórcą to był Mickiewicz (śmiech). Wiesz, dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że ta EPka jest w 100% moja. W sensie muzycznym. Nikt nie próbował wpływać na to co się na niej znajdzie, bardzo to lubię. Totalna wolność artystyczna. Myślę, że o to chodzi, szczególnie w dubie. Strasznie trudno mówić o plusach i minusach. Generalnie jestem bardzo krytyczny w stosunku do tego co wychodzi
spod moich rąk, myślę, że minusem, pod względem myślenia typowo dubowego, może być to, że płyta nie ocieka karkołomnymi miksami dubowymi. Nie mniej dla jednych może to być minus, a dla innych, mniej rozkochanych w
klimatach- plus... Myślę, że mocną stroną jest melodyjność materiału. Pewien znajomy powiedział, że mam melodie w głowie i w palcach- bardzo możliwe (śmiech), z łatwością przychodzi mi tworzenie partii melodycznych, i bardzo lubię w taki sposób nadawać kompozycjom lekkości. Dlaczego potencjalny słuchacz powinien się zainteresować tą Epką... Myślę, że warto spróbować czegoś innego, spojrzeć na muzykę i innej perspektywy, sprawdzić klimat jaki rodzi się w jaskini niedźwiedzia...
-Ciekawy jestem jak wygląda współpraca z netlabelami? Domyślam się,ze raczej nie przebiega ona w podobny sposób jak w przypadku standardowych wydawnictw ,gdzie
podpisuje się kontrakt na wydanie i promocję materiału? Jak to wygląda w praktyce?
-To prawda, generalnie jest to zupełnie inny "biznes".
W netlabelach, które rozprowadzają muzykę za darmo na podstawie licencji creative commons, nie ma zwyczaju podpisywania umów. Myślę, że mimo wszystko to bardzo fajnie, to, że główną rolę gra muzyka, a nie jakieś tam papierki... Co do promocji materiału to wszystko odbywa
się raczej stylem partyzanckim. Wiadome jest, że netlabele nie dysponują milionowymi, a nawet tysięcznymi budżetami
na promocję, więc wszystko promowane się drogą pantoflową
i generalnie "jedna wielka partyzantka". Oczywiście trochę inaczej jest też w przypadku dużych netlabeli takich jak np. Original Dub Gathering czy Fresh Poulp Rec, które mają wypracowaną markę, która sama w sobie jest już dobrą promocją. Generalnie cały interes wygląda tak, że wysyła się demo do danego netlabelu i czeka na jakiś odzew.
W moim przypadku, było wprawdzie inaczej, bo to Dino
z Paprooty zaproponował mi kiedyś wydanie materiału,
za co mu też dziękuję, (Big Up Dino!) bo biorąc pod uwagę wspomniany wcześniej krytycyzm no i ogólne lenistwo (śmiech), wydanie mogłoby nie dojść do skutku.
-O kim lub o czym myślisz tworząc takie klimatyczne i nastrojowe numery jak np. Kings And Queens lub Zulu The Master? Skąd przychodzi natchnienie? Co Ci sprawia większą
radość: słuchanie gotowych efektów swojej pracy czy samo tworzenie muzyki?
-Hmmm... Natchnienie. Trudna sprawa. Wiesz, to jest tak,
że nie ja robię muzykę tylko muzyka robi mnie, jeśli wiesz co masz na myśli. Muzyka, szczególnie dubowa, to wrażenia, emocje, myśli, wyrażane za pomocą dźwięku. Wszystko to więc, co w danej chwili powstaje, rodzi się pod wpływem danych emocji, czy rzeczy, które są ważne w danej chwili. 'Zulu The Master' jak i cała płyta, w założeniu miała być niejako hołdem złożonym temu staremu, cyfrowemu brytyjskiemu dubowi. Bardzo mnie to pasjonuje, to wszystko jak jamajski dub ewoluował na Wyspach, jak połączył się
z nowościami tamtych czasów, cyfrowymi dźwiękami, syntezatorami itp. Mam wrażenie, że trochę się czasem zapomina o tym okresie. Produkcje Shaki z lat 80-90, Dread and Fread, Aba Shanti, dubplates nagrywane na atari. Fascynacje tym wszystkim chciałem zawrzeć właśnie na "From The Bear's Den".
-Jak wygląda w Twoim przypadku proces budowania utworu,na co kładziesz szczególny nacisk?
-Nie mam jakiegoś określonego planu działania. Tak jak mówiłem, wszystko powstaje naturalnie, spontanicznie. Największy nacisk kładę oczywiście na organiczną podstawę czyli odwieczne bębny i bas. Czasami jednak bywa, że do głowy wpadnie mi jakaś melodia, motyw i na tej podstawie buduję resztę utworu.
-Jakie są Twoje zainteresowania pozamuzyczne ? Czy mają one spory wpływ na to co kreujesz w świecie dźwięków jako King DuBear?
-Przede wszystkich jestem rozkochany w przyrodzie. Biorąc pod uwagę, że wychowałem się i nadal mieszkam na mazurach, 20metrów od lasu i 200 metrów od jeziora, nie mogło być chyba inaczej. Poza tym bardzo lubię gotować, (co niestety po mnie widać (śmiech)), jestem pasjonatem kina czeskiego
i skandynawskiego, formuły 1, miłośnikiem zabytkowych motocykli i klasycznych samochodów, niedoszłym dziennikarzem i filozofem no i ogólnie miłośnikiem życia. Myślę, że to wszystko naturalnie wpływa w jakimś mniejszym lub większym stopniu na moją muzykę.
-Jakie masz Bartek plany wydawnicze i koncertowe na ten rok dotyczące King DuBear'a?
-Jeśli chodzi o plany wydawnicze, to na pewno na tym się będę skupiał. W najbliższym czasie szykują się co najmniej dwa wydawnictwa netlabelowe, w których wezmę udział. Pierwsze to "Dub Fresh Air", składanka z pomysłu Jarka
"Dub Rising" z Lublina, na której znajdzie się sporo świeżego dubowego powietrza, a druga natomiast niech na razie pozostanie tajemnicą. Poza tym marzy mi się fizyczne wydanie. Jakieś 10" może... No zobaczymy, miejmy nadzieję. Pierwsze plany i kroki są, zobaczymy co dalej. Co do planów koncertowych, to jak wiesz, a może nie, jak na razie,
z wielu powodów jestem w tej kwestii powściągliwy. Póki
co skupiam się, na szlifowaniu producenckiego warsztatu,
bo uważam, że żeby grać dla ludzi, trzeba mieć coś bardzo konkretnego do zaprezentowania. Mam wrażenie, że wiele
osób o tym trochę zapomina. Poza tym taka muzyka jaką się zajmuje, koncertowo wymaga konkretnych warunków. Marzy
mi się niewielki soundsystem, też jako hołd tym wszystkim totalnie amatorskich soundsystemom na Jamajce w latach 50tych, 60tych, jak i później w UK. Zobaczymy w przyszłości...
-Ty i kilku innych maniaków dubu współtworzycie od niedawna portal DUBMASSIVE,na którym piszecie o uwielbianej przez siebie muzyce. Opowiedz jakie były okoliczności
powstania tego portalu i kogo można uznać za głównego sprawcę tego zamętu? Przedstaw poszczególnych załogantów toczących wózek z hasłem DUBMASSIVE.ORG?
-Portal tworzą Jacek "Yarecki"- członek Steppa Warriors, Paweł "Bedi"- śląski promotor dubu i dubowy selector i ja. Dubmassive.org też powstał bardzo naturalnie. Było to tak, że wszyscy zarówno ja, Paweł jak i Jacek (pozdro chłopaki) w jednym momencie wpadliśmy na ten sam pomysł. Pamiętam,
że kiedyś w rozmowie z Pawłem, powiedziałem mu o tym, że marzy mi się taki portal. Okazało się wtedy, że Paweł i Jacek pomyśleli dokładnie o tym samym. Jacek wcześniej
(po pewnym czasie także przy pomocy Pawła), prowadził blog "dubbing is a must". Na tej podstawie, rozbudowując jednak bardzo formułę, postanowiliśmy powołać do życia dubmassive.org. Wszystko też przez to, że zauważyliśmy w kraju coraz większe zainteresowanie tematem, i brak jakiegoś miejsca, które ten popyt by zaspokajało. Początkowo nie byliśmy pewni jaki będzie odzew ludzi, jednak okazało się, że portal dobrze się przyjął. Na tyle dobrze, że widzimy nawet zainteresowanie z zagranicy. Dlatego też, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, już wkrótce ruszamy z anglojęzyczną wersją strony.
-Chyba jesteście pierwszym miejscem w polskiej sieci , gdzie pisze się tylko i wyłącznie o dubie, co na pewno wynika z faktu,ze jest on ciągle zjawiskiem niszowym.
Jak myślisz co powoduje,że zainteresowanie takimi dźwiękami w naszym kraju jest relatywnie małe?Jak wytłumaczyłbyś laikowi w prostych słowach czym jest dub i z czym
się go konsumuje?
-Wiesz, dub łączy w sobie cechy niszowe i masowe. To prawda, że jest wciąż muzyką niszową, jednak wydaje mi
się, że inspiruje wielu ludzi (czasem nawet bez ich wiedzy). Myślę, że coraz więcej osób zaczyna interesować się tą muzyką. Między innymi to było jednym z powodów powstania dubmassive.org. Relatywnie małe zainteresowanie, o którym wspomniałeś (chociaż tak jak mówię, wydaje się,
że z dnia na dzień coraz większe) może wynikać z tego, że dub jest bardzo wymagającą muzyką. Nie jest to muzyka, która wpada jednym uchem, a wypada drugim. Dub odbiera się całym sobą, dub coś więcej niż sama muzyka. To bardziej doświadczenie. Czasem nawet organiczne i somatyczne (śmiech). Poza tym, wydaje mi się też, że po prostu wiele osób nie miało jeszcze okazji trafić na dub, a ludzie często są po prostu zbyt leniwi żeby poszukać czegoś więcej od pseudomuzycznej papki z komercyjnych rozgłośni radiowych etc. Co do definicji, to w Deep Roots dub został określony jako "naked dance rhythm" . Myślę, że to bardzo dobre określenie. Dub to kwintesencja reggae, powrót do korzeni, skupienie się na samym odwiecznym fundamencie - bębnach i basie. Dub to przestrzeń, wolność i uzależniające doświadczenia.
-Jestem zaskoczony jak dużą ilość świetnej muzyki można znaleźć i ściągnąć z oferty netlabeli. Dzięki lekturze DUBMASSIVE.ORG natrafiłem na tak wartościowych twórców
jak DUBAMIX, DUBALIZER, ZAZEN czy DOOBIESOUND, a to zaledwie kilka przykładów. Na pewno się nie pomylę, jeśli stwierdzę ,ze scena dub wydaje się być płodna i bogata, ale na ten temat posłuchajmy słów specjalisty w tym
temacie . . .
-Zgadza się. Netlabele są niestety trochę niedoceniane. Niesprawiedliwie. W większości bowiem prezentują naprawdę dobrą muzykę. Są przede wszystkim cudowną sprawą dla początkujących artystów. Zapewniają niezbędne doświadczenie i ostukanie się z sytuacją wydawniczą. Czasami bywa nawet tak, że trafiam na taką muzykę, której słucham kilka razy
z niedowierzaniem, że trafiłem na coś tak dobrego. Naprawdę warto śledzić wydawnictwa netlabelowe. Dub zyskuje wielką popularność na całym świecie. UK, Francja, Włochy, Japonia, Brazylia nawet, cały świat odkrywa dub. Naturalnie więc pojawia się coraz więcej muzyków tworzących ten gatunek, i to bardzo dobrze.
-Czy coś nie umknęło mojej uwadze co uważasz za istotne dla swojej działalności i należy o tym teraz powiedzieć?
-Trudno powiedzieć. Na pewno wiele rzeczy nam umknęło, nie sposób bowiem ogarnąć naraz wszystkiego co dla mnie istotne na ten moment. Niemniej jednak, zostawmy coś na później, może na następny wywiad (śmiech).
-O.K. To rozumiem, że jesteśmy ustawieni na następną pogawędkę, a tymczasem wielkie dzięxy Bartek za czas dla
nas poświęcony! Życzę powodzenia w Twojej działalności!
BLESS!
-Dzięki również, serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i czytelników Królewskiego Stylu. Niech dub będzie z Wami!
View by Daniel
|